Zespół Szkół im. Bohaterów Warszawy
"Bo przyjdą chwile, gdy do dawnych, szkolnych będziesz tęsknić lat, wspomnień tyle za Wami pójdzie w świat"
Młodzież i wówczas przysparzała kłopotów dorosłym. Świadczy o tym choćby decyzja gminy, która zabrania młodzieży wystawania koło szkoły, przy studni, w czasie nabożeństwa w święta i w niedziele, jak i włóczenia się po godzinie 9 wieczór. Jednocześnie wystąpiła do starostwa z prośbą o karanie aresztem za wymienione wyżej występki. Bez pozwolenia Zwierzchności gminnej nie wolno też było organizować żadnych "muzyk".
Jednym z ważniejszych wydarzeń w historii Bukowiny było przybycie autem ( prywatnie ) w dniu 1 marca 1933 r. Prezydenta RP. Fakt ten został opisany w szkolnej kronice: "Jego auto zatrzymywało się kilkakrotnie na drodze przez wieś, sam Prezydent zaś przypatrywał się Tatrom i okolicy gołym okiem i przez lornetkę. Przy Domu Ludowym wysiadł z auta i przypatrywał się popisom narciarskim bawiącego w Bukowinie Oficerskiego Kursu Narciarskiego, składającego się przeważnie z wyższych oficerów. Dłuższy czas rozmawiał Prezydent gen. Wieniawą - Długoszewskim".
Zimy w Bukowinie były dosyć srogie, warunki materialne zaś ciężkie. Włączali się więc nauczyciele do akcji organizowanych przez gminę. W ciągu zimy 1932/1933 rozdawano słabszym dzieciom tran. Akcje te powtarzano przez kolejne lata, aż do wybuchu II wojny światowej. Każde dziecko musiało wówczas wypić łyżeczkę tranu i zjeść od razu małą porcję chleba. W grudniu 1934 r. rozpoczęło się w szkole dożywianie dzieci. Wielkim przeżyciem dla dziatwy szkolnej była zorganizowana dla niej gwiazdka ( 27stycznia 1935 r.), w czasie której zostały obdarowane wszystkie dzieci, a szczególnie ubogie otrzymały 32 pary butów oraz 15 sztuk odzieży. Młodzież uczestniczy też rokrocznie w zawodach narciarskich, organizowanych przy pomocy miejscowego Klubu Narciarskiego.
Warta jest też odnotowania postawa młodzieży na wiadomość o śmierci Józefa Piłsudskiego. Wiadomość ta dotarła do Bukowiny już wczesnym rankiem 5 maja 1935 r. O 8 rano dzieci już uczestniczyły w mszy świętej za spokój duszy "dziadka", a potem ( po uzgodnieniu z proboszczem ) dzwoniły przez pół godziny we wszystkie dzwony. Powtarzały to codziennie aż do chwili pogrzebu Marszałka. Przed szkołą wywieszono flagę z szarfą i kirem.
Z ważniejszych wydarzeń odnotowanych w kronice szkolnej w 1937 r. wymienione są: święto sadzenia drzewek , w którym uczestniczyła cała młodzież szkolna i wymiana korespondencji między klasą VI i VII miejscowej szkoły, a chłopcami z VII klasy Publicznej Szkoły Powszechnej w Łodzi. Zaowocowała ona zaproszeniem do Bukowiny Tatrz. młodzieży z Łodzi, z którego chętnie ona skorzystała. Gości podjęto uroczyście w odświętnie przystrojonej szkole. W Domu Ludowym czekał na nich obiad. Już następnego dnia zorganizowano chłopcom wycieczkę w Tatry, a kolejnego, do Zakopanego i do Doliny Kościeliskiej. Wycieczkę oprowadzał Jan Pluciński, kierownik szkoły z Łapsz Wyżnych.
Wycieczki szkolne, historyczno - geograficzne, organizowane były przez cały okres międzywojenny, ale tylko po najbliższej okolicy. Pod opieką nauczycieli klasy udawały się nad rzekę Białkę, do lasu, do szkoły do Czarnej Góry, starsze na Gubałówkę, czy do Poronina, jak choćby w dniu 24 października 1928 r., żeby przywitać prezydenta Ignacego Mościckiego.
SZKOŁA W OKRESIE II WOJNY ŚWIATOWEJ
Na wiadomość o rozpoczęciu wojny, mieszkańców wsi ogarnął strach i przygnębienie. Ludzie byli zdezorientowani. Niektórzy pakowali swój dobytek i chronili się w lasach, inni pozostawali w domu, kończąc prace polowe. Nauczyciele należeli do tych, którzy zostali na miejscu. W pierwszych dniach wojny nikt nie myślał o nauce. Zajęcia w szkole rozpoczęły się dopiero 18 września. Grono nauczycielskie stanowiły 4 osoby: kierownik Franciszek Ćwiżewicz, nauczyciele: M. Ćwiżewiczowa, Stefania Kaniowa, Piotr Kania. Już 1 października, zarządzeniem okupanta, szkołę zamknięto. Ponownie została otwarta 23 października, ale mogła prowadzić nauczanie, jak wszystkie szkoły w Generalnej Guberni, w zakresie znacznie ograniczonym. Zabroniono nauczania historii, geografii i literatury polskiej, nakazano oddanie wszystkich podręczników szkolnych ( 18 stycznia 1940 r. ), zabrano ze szkoły mapy, obrazy, wszystko co mogło przypominać Polskę. Brak podręczników, zwłaszcza podczas nauki czytania, stanowił największą trudność w pracy z dziećmi. Nauczyciele radzili sobie z tym różnie, najczęściej wykorzystując książeczki do nabożeństwa, rozpisując teksty na kartkach, aby tylko nauczyć. Przeciwstawiając się zarządzeniom władz, często narażają się okupantowi.
Zarządzeniem z dnia 29 marca 1940 r. zwolniono z posady nauczycielskiej M. Ćwiżewiczową i S. Kaniową, gdyż były mężatkami. Wskutek tego posunięcia w szkole pozostało tylko dwóch nauczycieli. Ówczesny inspektor szkolny Stanisław Gąsiorek rozpoczął z dniem 1 maja 1940 r. masowe przeniesienia nauczycieli. Stałych kierowników szkół przenosił na odległe posady, nawet poza obrąb powiatu, z reguły do szkół niżej zorganizowanych. Dotknęło to również F. Ćwiżewicza, którego przeniesiono do Niwy, pod Nowym Targiem. Do Bukowiny skierowano nauczycielkę z Knurowa Marię Gebel i Mariana Podkanowicza z Nowego Targu. Kierownictwo szkoły objął Piotr Kania. W omawianym okresie, w szkole pracować też będą: Jadwiga Weinmann , Józef Gondek, Maria Trószyńska i Janina Borowicz.W pierwszych miesiącach okupacji nauczyciele nie dostawali żadnych poborów, potem, wypłacane od marca 1940 r., były niskie i nieregularne.
Najważniejszym zadaniem, jakie postawili sobie nauczyciele w czasie okupacji było utrzymanie poprawnej frekwencji w klasach. Przede wszystkim starają się to osiągnąć poprzez przeprowadzanie pogadanek z rodzicami. W pierwszym roku wojny przyniosło to efekty, bo frekwencja doszła do 75%. Zaczęła natomiast spadać, i to znacznie, w kolejnych latach okupacji. Jeszcze w roku szkolnym 1941 / 1942 nauka odbywała się w szkole w miarę bez większych zakłóceń. Dłuższe przerwy w nauce występują w okresie od 6 -11 listopada ( żeby dzieci pomogły w wykopywaniu ziemniaków ), czy od 19 - 31 stycznia, z powodu silnych mrozów, zamieci śnieżnych. Za to kolejny rok był w pracy szkoły bardzo trudny. Przez większą część czasu szkoła była dla uczniów zamknięta. Najpierw od 21 - 30 września, z powodu wykopków ziemniaków, potem od 16 października 1942 r. do 31 marca 1943 r. z powodu epidemii tyfusu plamistego. W tym czasie sale szkolne zajęto na magazyn, gdzie przechowywano owies, odbierany gospodarzom z Bukowiny i Brzegów. Dopiero w marcu Niemcy opróżnili klasy, zabierając z nich owies. Uruchomiono wówczas szkołę, ale nauka trwała zaledwie tydzień, gdyż na wniosek lekarza powiatowego znów ją zamknięto z powodu epidemii tyfusu, której faktycznie w gminie Bukowinie nie było. Na dobre zajęcia rozpoczęły się dopiero 19 maja 1943 r. Te przerwy musiały się jednak odbić na wynikach nauczania i klasyfikacji.
W kolejnym roku szkolnym, z powodu braku opału, szkoła była zamknięta od 10 listopada 1943 r. do 15 kwietnia 1944 r. Kiedy wreszcie na wiosnę rozpoczęła się nauka, okazało się, że dzieci słabo uczęszczają; do szkoły, bo albo nie mają w co się ubrać, albo muszą pracować z rodzicami, żeby przeżyć. Przeżyć - to była wówczas najważniejsza rzecz. Nie lepiej jest i w ostatnim roku wojny. Frekwencja była słaba, gdyż starsze dzieci musiały pomagać w pracach domowych, polowych, chodzić za rodziców do kopania rowów przeciwczołgowych. Brakowało opału. Gdy nadeszła zima, dzieci nosiły po kawałku drzewa i tym sposobem opalało się salę szkolną. W styczniu 1945 r. nauka została znów wstrzymana ze względu na ruchy wojsk niemieckich, węgierskich jak i toczone w pobliżu walki. Zajęcia w szkole rozpoczęły się na nowo 19 lutego 1945 r. i już bez większych zakłóceń trwały do końca roku szkolnego.
Żeby dostarczyć dzieciom zeszytów i przyborów, założono jeszcze w grudniu 1940 r. sklepik szkolny. Szkoła zaprenumerowała, wydawany przez władze szkolne w Krakowie, miesięcznik "Ster". Nauczyciele przy pomocy rodziców starali się też dostarczyć dzieciom trochę przyjemności. Już 21 grudnia 1940 r. zorganizowali dla nich choinkę. Dzieci deklamowały wiersze, śpiewały piosenki, a na zakończenie zostały obdarowane słodyczami. Podobne spotkanie, uświetnione tradycyjną choinką, urządzili jeszcze raz , rok później - 20 grudnia 1941 r. W trakcie uroczystości dzielono się opłatkiem, młodzież została obdarowana skromnymi upominkami.
W czasie okupacji szkoła była również raz wizytowana przez ówczesnego inspektora szkolnego Pafnucego Czupruna. Jak się okazało, nie chodziło wizytującemu o sprawdzenie pracy szkoły, ile o znalezienie niedozwolonych rzeczy, jak chociażby książek.
W maju 1942 r. władze szkolne nałożyły na nauczycieli i uczniów obowiązek zbierania żelaza, szmat, papieru. Poleciły też zbieranie i suszenie ziół. Powyższy obowiązek przeniesiony został i na okres wakacji, których czas trwania mieli teraz nauczyciele ograniczony. Musieli pozostać na swoich stanowiskach służbowych i organizować zbiórki wyżej wymienionych materiałów, jak i wyjścia do lasu, żeby zbierać z dziećmi jagody, zioła. W czasie wakacji przydzielano im i inne obowiązki. Na przykład 21 lipca 1941 r. musieli przeprowadzić spis ludności. Każdy miał się wypowiedzieć czy jest Polakiem, czy góralem. Związane to było z tzw. ruchem góralskim w powiecie. Nauczyciele, jak i inni mieszkańcy wsi byli też zaangażowani do kopania rowów.
Praca w szkole rozpoczęła się na wiosnę 1945 r. Zacieśnieniu ulega współpraca z rodzicami. Organizuje się z nimi spotkania, między innymi w celu przekonania ich o konieczności posyłania dzieci do szkoły, czy informowania o postępach pociech w nauce.
Dnia 10 maja 1945 r. staraniem szkoły i miejscowego proboszcza urządzono w sali Domu parafialnego uroczystą akademię, żeby uczcić zakończenie II wojny światowej. Wzięli w niej udział prawie wszyscy mieszkańcy Bukowiny.
Rok szkolny 1944 / 1945 zakończył się 30 czerwca. Zakończenie było uroczyste. Wzięły w nim udział dzieci wraz z rodzicami. Rozpoczęło się nabożeństwem w kościele, po którym wszyscy zebrali się w Domu parafialnym.
Wśród zgromadzonych znajdował się i ks. St. Fox, który przez całą wojnę współpracował ze szkołą, jak i honorowi goście w osobach: Stanisław Kuruc ( wójt gminy ), sołtys gromady, przedstawiciele miejscowych organizacji. Wszyscy podziwiali występujące dzieci, które deklamowały wiersze, śpiewały pieśni, tańczyły, przedstawiały inscenizacje.
Po zakończonych występach dzieci, kierownik szkoły jak i nauczyciele, usłyszeli wiele ciepłych słów pod swoim adresem, podziękowania za pracę, trudy i starania poniesione nad wychowaniem dziatwy, jak i obietnice pomocy materialnej. Pieśnią "Jak szybko mijają chwile" żegnano szkołę.
Przedstawiona powyżej próba opisu historii szkoły nie jest zbyt obszerna. Wynika to ze szczupłości zachowanych dokumentów. Daje ona jednak dość czytelny obraz powstania i rozwoju placówki oświatowej w Bukowinie Tatrzańskiej. Jej dzieje są ściśle wiązane z historią regionu i kraju. Etapy rozwoju szkoły to daty znaczące dla dziejów Polski i Europy.
Nauczyciele borykali się z wieloma trudnościami materialnymi, lokalowymi, problemami ze strony środowiska czasami niechętnymi szkole.
Z perspektywy czasu trzeba podkreślić trud i zaangażowanie ludzi, którzy przyczynili się do powstania i rozwoju szkoły. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto podejmie trud kontynuowania opracowania historii naszej placówki i doprowadzi ją do czasów nam współczesnych.
Tekst udostępniony ze strony szkoły (http://www.zs-bukowina.neostrada.pl), autorka historii szkoły - Bożena Dunajczan
B. Bazińska, Bukowina Tatrzańska, Warszawa 1954,
Pamiętniki ks. B. Łaciaka,
Kronika szkolna,
Akta gmin wiejskich - Gmina Bukowina Tatrz.,
Teresa Siedlarowa, Droga do Bukowiny. "Podhalanka" 1986 nr 1 (13 ),
GALERIA ZDJĘĆ

